sopot1

Sometimes you see an item, an insignificant trinket, and you know it’s yours. The story behind it speaks to you. Or the colours match your skin tone in a way that nothing ever did before. Or the way it twines around your wrist, your ankle, your body, makes you feel oh so special. Or it reminds you of something, you can’t quite remember what. Perhaps there is no reason at all. Calling it yours would just make you happy. It doesn’t have to be a Chanel bag, or a pair of diamond earrings. It can be a little handmade key chain from an ethnic shop. The price tag doesn’t matter as long as it feels right.

Such was the story of this dress, found at a nameless little shop in Taipei. Shown here with Sopot in the background.

Czasami widzimy rzecz, nieistotny drobiazg, i wiemy, że jest nasz. Jego historia do nas przemawia. Albo jego kolory pasują do naszej cery tak jak nic nigdy wcześniej. Albo sposób, w jaki owija się wokół nadgarstka, kostki, ciała, sprawia, że czujemy się wyjątkowo. Albo przypomina o czymś, co jest jakby na końcu języka. Albo nie ma żadnego powodu. Po prostu posiadanie go sprawiłoby radość. Nie musi to być torebka od Chanel, ani diamentowe kolczyki. Może to być ręcznie wykonany breloczek z etnicznego sklepu. Jego wartość nie zależy od ceny.

Taka jest historia tej sukienki, znalezionej w tajwańskim sklepiku bez nazwy. Dziś w trochę innej scenerii, na tle Sopotu.

sopot3

sopot2

Advertisements